Projekt II – komin narciarski

W starym roku nie udało mi się uszyć ani sukienki, ani bluzki, ani niczego co mogłabym nazwać „konkretnym” szyciem. Ćwiczyłam za to szycie prostych rzeczy, takich jak komin narciarski. Potrzeba narodziła się z konieczności uszycia szalika dla 7 miesięcznego Ludwika, który nie potrafi utrzymać głowy w spokoju. Jeżeli nie mieliście do czynienia z niemowlęciem w tym wieku, to możecie nie wiedzieć, że głowa kręci się we wszystkie strony jak szalona. Musi przecież wszystko zobaczyć. Absolutnie wszystko. Zwykły szalik mógłby zatem nie podołać bo trzeba by go sprawdzać i poprawiać co 5 minut, a na wyjazd w góry potrzebowaliśmy czegoś lepszego. Mój wybór padł zatem na komin, który uszyłam z dresówki, czyli materiału będącego zmorą początkujących. Sam materiał prowadził się pod maszyną całkiem dobrze, ale ustawianie właściwego naprężenia nici było nie lada wyczynem i nitka często mi się rwała (no dobra, to był horror i zajęło mi to ładnych parę godzin). W internecie piszą, że przyczyną mogą być słabej jakości nici, nieprzystosowane do szycia materiałów elastycznych. A ja właśnie takie posiadam. Przygotowałam się dobrze – kupiłam odpowiednie igły, sprawdzałam kilka razy czy maszyna jest poprawnie nawleczona, zmieniałam naprężenia, szyłam na próbę, a nitka rwała się i plątała. Z tego wynika rada na przyszłość, przygotuj się jeszcze lepiej i kup nici dobrej jakości.

Koniec końców udało się i wygląda to tak:

Szyjąc, korzystałam z tego tutoriala – klik. Pierwszą sztukę uszyłam mężowi i wspólnie uznaliśmy, że szyjąc według tej instrukcji komin wychodzi trochę za szeroki. Zmodyfikowałam przepis i zamiast 4 cm dodawanych do obwodu głowy dodałam 2 cm i wtedy wychodzi idealnie. Przynajmniej na nasze potrzeby, czyli wtedy gdy musimy ochronić twarz przed wiatrem i śniegiem i nie chcemy żeby komin ciągle nam opadał. I o ile przy wędrówkach nie ma to aż takiego znaczenia, o tyle na stoku narciarskim przy trudnych warunkach pogodowych, już ma. Samo szycie jest bardzo proste, dlatego jeżeli tak jak ja dopiero zaczynacie, to bardzo polecam.

0 comments
1 like
Prev post: Projektant – Elie SaabNext post: Szycie dla początkujących

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kto bloguje?

Nat

Hej, witaj na moim blogu! W poszukiwaniu odskoczni od rutyny życia codziennego postanowiłam założyć bloga i nauczyć się szyć na maszynie. Stawiam dopiero pierwsze kroki, ale okazuje się, że szycie wciąga i pochłania w zupełności! Blog to mój szyciowy dziennik, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na jego temat, to kliknij w link. Dowiedz się więcej o blogu...

Jestem też tutaj
Najnowsze posty
Archiwum