Projekt III – spódnica z koła

Opracowując plany na 2019 rok obiecałam sobie uszyć przynajmniej jedną rzecz w miesiącu. W styczniu wybór padł na spódnicę z koła bo po prostu je uwielbiam. Wybierając materiał zdecydowałam się na lekki jeans bo chociaż mamy styczeń, to ja i tak nie mam na razie zbyt wielu okazji do wychodzenia z domu. Powodem dla którego myślę w kategoriach lata jest mój powrót do pracy w maju. Jako dodatek wybrałam koronkę, która miała przysłonić ewentualny krzywy ścieg. Jeżeli chcesz dowiedzieć się jak udała mi się spódnica z koła, dlaczego szyję prototypy i z jakich tutoriali korzystałam, to zapraszam do lektury.

Spódnica nie doczekała się jeszcze zdjęcia na modelu, ale i na to przyjdzie pora.

Krok 1 – szycie prototypu

Znam siebie i wiem, że zanim zacznę działać, to muszę mieć wszystko drobiazgowo przemyślane. I wcale nie dlatego, że taki mam charakter. Po prostu gdybym tego nie zrobiła, to istniałaby duża szansa, że spódnica byłaby albo za mała, albo za duża. Innymi słowy, za szybko robię, za późno myślę. Prototyp uszyłam ze specjalnego materiału do szycia na próbę, a mianowicie ze zwykłego prześcieradła kupionego w second-handzie. Wyglądał źle, ale podczas jego szycia załapałam jak prowadzić materiał pomagając sobie lewą ręką. I to był strzał w dziesiątkę bo od tego czasu zaczęłam szyć równo od brzegu.

Krok 2 – zakup koronki

Aby nie rzucać słów na wiatr, opowiem Wam dlaczego muszę starać się mieć wszystko przemyślane. Jest środa pewnego dnia stycznia i akurat nadarzyła się okazja, żeby podjechać samochodem do pobliskiej pasmanterii. Do pasmanterii mam mniej więcej 1,5 kilometra i teoretycznie mogłabym być tam codziennie. Dlaczego nie jestem? Po pierwsze, aktualna pogoda nie nadaje się na spacer z wózeczkiem. Po drugie, wejście do sklepu z „wózeczkiem”, moim dużym, terenowym wózkiem poprzednim razem zajęło mi jakieś 5 minut. Nim załadowaliśmy się do sklepu byłam czerwona, spocona i zażenowana. To nie do końca moja wina, po prostu takie mają schodki – wysokie, wąskie i z zakrętem. Po trzecie, w sklepie panuje afrykańska temperatura. Po czwarte, wyjście z wózeczkiem, żeby nie wypadło z niego dziecko jest jeszcze bardziej skomplikowane. A co robię ja? Mam okazję podjechać samochodem i kupuję koronkę szacując długość „na oko”. Ja – magister ekonomii z licencjatem z astronomii. Nie zadałam sobie pół minuty trudu zastanowienia się, czy taka ilość koronki wystarczy. No i kupiłam. O pół metra za krótką. To jakby ktoś miał wątpliwości dlaczego szyję prototypy.

Koronka u góry, to ta której użyłam. Koronka na dole, to ta której kupiłam za mało a w międzyczasie się skończyła. Moim zdaniem wyszło lepiej.

Krok 3 – szycie

Tutoriali jak uszyć spódnicę z koła w Internecie nie brakuje. Ja swój plan działania oparłam o dwa: „DIY: Spódnica midi z koła” oraz „DIY: spódnica z koła„. Generalnie szyłam według instrukcji Jana, ale pasek z gumką wszyłam na podstawie filmu Rudej. Co ciekawe, wydawało mi się, że wszycie koronki będzie najprostszym etapem. I? I okazało się, że nic bardziej mylnego, ale dałam sobie na to kilka dni. Czasem warto odpuścić, zrobić sobie chwilę wytchnienia i przemyśleć inne rozwiązania. Czy uszycie spódnicy z koła było trudne? I tak i nie. Bez wątpienia pomogło mi uszycie wersji próbnej i na pewno będę kontynuować taki tok działania bo niesie to ze sobą różne wymierne korzyści. Odszycia zewnętrzne spódnicy są równe, z wnętrzem jest nieco gorzej, ale tylko nieco. Na zdjęciach możecie sobie obejrzeć jak to wygląda. Teraz czekam z niecierpliwością na odrobinę ciepła, a w międzyczasie kroję kolejną historię.

Odszycie z przodu.
Odszycie tyłu.
Dół spódnicy.
Szwy koronki.
Łączenie koronki. Koronkę ucięłam na równo, końcówki zabezpieczyłam klejem do tkanin i zszyłam razem.
Efekt końcowy.

PS. Wiecie, że na początku chciałam tę koronkę wszyć ręcznie? Uznałam to za głupi pomysł mniej więcej po 10 cm, kiedy byłam w 1/35 obwodu.

0 comments
5 likes
Prev post: Szycie dla początkującychNext post: Projekt IV – top codzienny

Related posts

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kto bloguje?

Nat

Hej, witaj na moim blogu! W poszukiwaniu odskoczni od rutyny życia codziennego postanowiłam założyć bloga i nauczyć się szyć na maszynie. Stawiam dopiero pierwsze kroki, ale okazuje się, że szycie wciąga i pochłania w zupełności! Blog to mój szyciowy dziennik, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na jego temat, to kliknij w link. Dowiedz się więcej o blogu...

Jestem też tutaj
Najnowsze posty
Archiwum