Projekt VI – bluzka z szerokimi rękawami

W dzisiejszym wpisie wystąpi przed Państwem bluzka z szerokimi rękawami z magazynu „Szycie krok po kroku” (1/2019). Mamy mniej więcej połowę marca, a ja prezentuję Wam już szósty projekt z dwunastu, jakie zaplanowałam na ten rok. Cudownie, bo to oznacza, że ten punkt zostanie zrealizowany na minimum dwieście procent.

Długa, mozolna praca

Uszycie tej bluzki, pomimo instrukcji krok po kroku, było trudne. I bywało ciężko. Tym razem nie uszyłam kompletnego prototypu, odszyłam tylko przód i tył, aby upewnić się czy rozmiar będzie pasował. Okazuje się, że w Burdzie rozmiar 34 jest dla mnie za duży i gdybym go nie zwęziła wyszedłby worek. Osobiście lubię oversize’y, ale dopasowując odszycia doszłam do wniosku, że MUSZĘ zmodyfikować ten wykrój. Modyfikowałam pracując na „żywym organizmie” i nie przerabiałam wykroju na papierze, lecz szyłam dalej niż zakładał mój dodatek na szew*. Rozrysowałam linię szycia, przeszyłam, a w efekcie bluzka wygląda na mnie dużo lepiej, niż gdybym szyła zgodnie z dodatkiem. Wiem o tym, bo to sprawdziłam. W ogóle bardzo dużo rzeczy sprawdzałam, a to się wiązało z częstym pruciem i na koniec miałam wrażenie, że szyję tę bluzkę wieki.

*Nie mogę zapamiętać tego słowa po polsku i często muszę wpisywać w translatora jak jest „seam allowance” po naszemu. Skąd się biorą takie ograniczenia w głowie?

Porada początkującej dla początkujących

Sprawy nie ułatwiał fakt, że czasem z ciekawości zszyłam sobie różne części, żeby zobaczyć jak to się prezentuje. Wówczas myślałam, że przecież i tak to będę musiała zrobić później. I teraz złota rada, bo później to będzie dużo prucia! Lepiej przeczytać całą instrukcję od deski do deski i wyobrazić sobie poszczególne kroki, najlepiej z wyciętymi kawałkami materiału na podorędziu. Nic co zszyłam wcześniej mi się nie przydało. Na koniec okazywało się, że to się robi zupełnie inaczej.

Moja opinia o tym projekcie

Ogólnie podoba mi się ta bluzka, ale mnie nie zachwyca. Zamawiając ten materiał liczyłam na ciemniejszy odcień granatu, a w rzeczywistości to taki jeansowy niebieski. Chociaż męczyłam ją tyle godzin to zastanawiam się nad uszyciem kolejnej, bo ten fason jest rewelacyjny. Z tym, że nie będę już kombinować z wzorami i postawię na to, co już wcześniej chodziło mi po głowie, czyli albo biel (tak jak w Burdzie), albo intensywny róż.

PS. Jaka zima, takie światło. Jakie światło, takie zdjęcia.

2 comments
7 likes
Prev post: Projekt V – etui na czytnik KindleNext post: Projekt VII – Tote bag

Related posts

Comments

  • Szyciownik

    16 marca 2019 at 15:50
    Reply

    Cześć, Fason rzeczywiście śliczny! Koniecznie wypróbuj go na innym materiale. Drugie podejście do tego wykroju na pewno będzie łatwiejsze. "Seam allowance" czasem jest też nazywany po […] Read MoreCześć, Fason rzeczywiście śliczny! Koniecznie wypróbuj go na innym materiale. Drugie podejście do tego wykroju na pewno będzie łatwiejsze. "Seam allowance" czasem jest też nazywany po prostu "zapasem". W ogóle to życzę powodzenia na szyciowej drodze! Szycie jest super :) Może założysz profil na bloglovin? W ten sposób śledzę blogi i chętnie do obserwowanych dodałabym Twój do obserwowanych :) Pozdrawiam, Kasia Read Less

    • Nat
      to Szyciownik

      17 marca 2019 at 15:15
      Reply

      Dziękuję, będę próbować ten wykrój na popelinie :) Widziałam, że już mnie znalazłaś na bloglovin, super :) Pozdrowienia!

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kto bloguje?

Nat

Hej, witaj na moim blogu! W poszukiwaniu odskoczni od rutyny życia codziennego postanowiłam założyć bloga i nauczyć się szyć na maszynie. Stawiam dopiero pierwsze kroki, ale okazuje się, że szycie wciąga i pochłania w zupełności! Blog to mój szyciowy dziennik, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na jego temat, to kliknij w link. Dowiedz się więcej o blogu...

Jestem też tutaj
Najnowsze posty
Archiwum