Druga wersja bluzki z szerokimi rękawami

Cześć! Kwiecień wita nas przepiękną pogodą, a ja przychodzę pochwalić się drugim podejściem do bluzki z „Szycia krok po kroku 1/2019”. Zainteresowanych, którzy jeszcze nie widzieli wersji pierwszej, odsyłam do odpowiedniego wpisu, a tymczasem w kilku słowach opowiem Wam z czym miałam do czynienia w ostatnich dwóch tygodniach.

Materiał

Od samego początku chciałam tę bluzkę uszyć z popeliny i bardzo chciałam sprawdzić jakiego rodzaju jest to materiał, ale znowu mi się nie udało. Będąc w pasmanterii spodobała mi się tkanina marchiano i po niedługim namyśle postanowiłam zaryzykować po raz kolejny. I tym razem był to strzał w dziesiątkę. Marchiano pięknie się układa, a do tego ma niezwykły kolor, który bardzo trudno uchwycić na zdjęciu, od czerwieni po róż.

Szycie nie takie łatwe

Czas szybko płynie, a ja uczę się szycia już prawie pół roku i nie mogę się do końca zgodzić z pewną bardzo popularną książką pt. „Szycie jest łatwe” (ale samą książkę polecam). Bluzkę szyłam po raz drugi i pod względami „co i jak zszyć” było oczywiście łatwiej, ale sam materiał był o wiele bardziej wymagający w porównaniu z poprzednio użytą tkaniną bawełnianą.

Technikalia

Bluzka w tym materiale wygląda bardzo dobrze, ale ciężko mi stwierdzić, czy do uszycia dekoltu nie powinnam zastosować jakieś innej techniki. Szyjąc zgodnie z instrukcją ponacinałam odszycie dekoltu, które podklejone flizeliną było za grube i podczas stębnowania powodowało marszczenie się tkaniny. Nie wyglądało to dobrze, więc zrezygnowałam z takiego wykończenia i kierując się radami doświadczonych szyjących, przyszyłam odszycie do zapasów na szew.

Wnętrze bluzki po części wykończyłam sobie lamówką, a po części zabezpieczyłam brzegi zygzakiem, bo lamówka nie nadawała się do wszycia w każdym miejscu. Mam już zakupioną stopkę do ściegu owerlokowego, która mam nadzieję pomoże mi z ładniejszym wykończeniem wnętrza. Dobrze wszyta lamówka wygląda bardzo estetycznie, ale nie nadaje się do wszystkiego.

Wspomniałam wcześniej, że szycie nie jest łatwe, ale oczywiście nie jest to „rocket science” i zakończony projekt przynosi ogromną satysfakcję. Pomimo tego, że podeszłam do tego modelu po raz drugi, to wydaje mi się, że i tym razem nauczyłam się bardzo wiele. Małe problemy sprawia mi moja maszyna i ciągle wzdycham do czegoś lepszego, ale na razie pozostaje mi szyć na tym co mam. Do usłyszenia niedługo 🌺

2 comments
2 likes
Prev post: Projekt VII – Tote bagNext post: Projekt VIII – prasulec

Related posts

Comments

  • Szyciownik

    5 kwietnia 2019 at 13:05
    Reply

    Cześć, Zawsze szycie drugi raz z tego wykroju jest prostsze, bo już nie popełniasz tych samych błędów. Ale zawsze można popełnić inne. Ja mam zasadę […] Read MoreCześć, Zawsze szycie drugi raz z tego wykroju jest prostsze, bo już nie popełniasz tych samych błędów. Ale zawsze można popełnić inne. Ja mam zasadę do trzech razy sztuka :D A bluzka jest śliczna! Przepięknie Ci wyszła i jej wygląd w pełni rekompensuje problemy z materiałem :) Pozdrawiam, Kasia Read Less

  • jagglam

    14 maja 2019 at 13:04
    Reply

    Ja jak narazie mam dość szycia. Nie mam do tego nerwów;P. Ale Twoja bluzka jest naprawdę śliczna ;) Obserwujemy? zacznij i daj znać u mnie ;) www.jagglam.blogspot.com

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kto bloguje?

Nat

Hej, witaj na moim blogu! W poszukiwaniu odskoczni od rutyny życia codziennego postanowiłam założyć bloga i nauczyć się szyć na maszynie. Stawiam dopiero pierwsze kroki, ale okazuje się, że szycie wciąga i pochłania w zupełności! Blog to mój szyciowy dziennik, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na jego temat, to kliknij w link. Dowiedz się więcej o blogu...

Jestem też tutaj
Najnowsze posty
Archiwum