Projekt VIII – prasulec

Cześć w maju ! Dzisiaj pokażę Wam rzecz nietypową, ale niezwykle przydatną podczas szycia. Odszywając ostatnio prototyp na nową bluzkę (z której w końcu zrezygnowałam, ale o tym być może opowiem innym razem), miałam ogromny problem z zaprasowaniem dekoltu. Wiedziałam, że jest pewien przyrząd, który ułatwia prasowanie, ale po pierwsze jego cena okazała się zaporowa, a po drugie jest on duży, a ja nie mam miejsca na kolejny klamot. Na szczęście taki prasulec możemy sobie przygotować sami i to niewielkim kosztem.

Tailor’s ham

Zacznijmy od czegoś co w anglosaskim świecie nazywane jest „tailor’s ham”. Nie tworzyłam własnego wykroju, bo oczywiście znalazł się ktoś, kto taki wykrój przyrządził i udostępnił za darmo. Do znalezienia tutaj – klik. Do szycia potrzebny będzie niewielki kawałek materiału oraz trociny (np. takie jak dla chomika, które są do znalezienia w sklepach budowlanych). Szycie to bułka z masłem (czy raczej bułka z szynką?), za to wypełnianie prasulca trocinami to droga przez mękę. Trociny fruwają wszędzie, dostają się do nosa, oczu i trwa to bardzo długo. Jednak gra jest warta świeczki bo prasulec na prawdę się przydaje! Oprócz szynki uszyłam również „tailor’s sausage” do zaprasowywania rękawów, a link do wykroju znajduje się tutaj – klik. PS. Jeśli zdecydujesz się na szycie obu prasulców, to kup od razu dwie paczki trocin. Moje powinny być wypchane dużo, dużo, dużo bardziej, ale nie starczyło mi czasu (i cierpliwości). Jeżeli chodzi o materiał, to oczywiście musi być on odporny na wysokie temperatury. Ja wybrałam się po niego do second-handu i prawdę mówiąc to znalazłam do tego celu całkiem inną tkaninę, na pewno odporniejszą. Tylko, że okazało się, że fajnie nadaje się jako tło do zdjęć i w efekcie mam szynkę w kolorze szynki.

Krok 1. Wycinamy tkaninę zgodnie z szablonem, spinamy razem i zszywamy zostawiając otwór na trociny.
Krok 2. Wypychamy, wypychamy i wypychamy. I staramy się nie irytować swędzącym od trocin nosem.
Krok 3. Zszywamy otwór.
I gotowe!

Tote bag II

W kwietniu nie poszalałam z szyciem, a wszystko za sprawą torebki, w której zastosowany materiał był bardzo wymagający. Niemałe problemy sprawił mi welur tapicerski, który na torebkę nadaje się przepięknie, ale na jej rączki już nie koniecznie. Człowiek jednak uczy się na błędach i kolejna porcja doświadczeń już za mną. Na koniec dwa szybkie zdjęcia.

1 comments
2 likes
Prev post: Druga wersja bluzki z szerokimi rękawamiNext post: Projekt IX – tipi

Related posts

Comments

  • Szyciownik

    6 maja 2019 at 11:29
    Reply

    Cześć, Nie miałam pojęcia, że tak łatwo zrobić prasulec. Ekstra sprawa, bo nie mam swojego jeszcze - tak jak piszesz, drogi gips. ;) A torebka śliczna. […] Read MoreCześć, Nie miałam pojęcia, że tak łatwo zrobić prasulec. Ekstra sprawa, bo nie mam swojego jeszcze - tak jak piszesz, drogi gips. ;) A torebka śliczna. Uwielbiam te motywy z monsterą :) Pozdrawiam, Kasia Read Less

Leave a Reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany.

Kto bloguje?

Nat

Hej, witaj na moim blogu! W poszukiwaniu odskoczni od rutyny życia codziennego postanowiłam założyć bloga i nauczyć się szyć na maszynie. Stawiam dopiero pierwsze kroki, ale okazuje się, że szycie wciąga i pochłania w zupełności! Blog to mój szyciowy dziennik, jeżeli chcesz dowiedzieć się więcej na jego temat, to kliknij w link. Dowiedz się więcej o blogu...

Jestem też tutaj
Najnowsze posty
Archiwum